Buty UNIHOC

zobacz w katalogu już dziś. Wkrótce w sprzedaży!

Torby i akcesoria

Kolekcja dla bramkarzy UNIHOC SUMMIT

Praski sukces Team Wheel Wolf!

Tydzień temu odbyły się coroczne międzynarodowe rozgrywki unihokeja w czeskiej Pradze "Prague Wheel Open". W tym roku poza polskim zespołem zjawiły się również dwie drużyny holenderskie, szwedzkie, szwajcarskie oraz pięć zespołów gospodarzy turnieju, w sumie okrągła dziesiątka. 

Drużyny zostały podzielone na dwie grupy. Po ciężkich bojach udało nam się zakwalifikować do ćwierćfinałów, gdzie natrafiliśmy na dobrze nam znany czeski zespół TJ Tatran Střešovice. Po stracie jednego gola w pierwszej tercji dopiero w trzeciej odrobiliśmy straty, aby skończyć z pewną wygraną 4:2. W ten sposób dostaliśmy się do półfinałów gdzie trafiliśmy na ubiegłorocznego zwycięzcę PWO szwedzki zespół Nacka HI. W fazie grupowej spotkaliśmy się z tą drużyną przegrywając 1:2, jednak w półfinale zrewanżowaliśmy się za wcześniejszą porażkę i ku zaskoczeniu wszystkich wygraliśmy 2:1. Biorąc pod uwagę, że drużyna ta w swoim kraju jest bezwzględnym faworytem i od 10 spotkań nie przegrała żadnego meczu, zwycięstwo smakowało jeszcze bardziej. :) W finale zmierzyliśmy się z tegorocznym zwycięzcą Czeskiej Ligii Unihokeja FBC UNITED ČB, niestety powtórzył się scenariusz z play off 2014 i tym razem Wheel Wolf uległ Czechom 3:1. 

Tak więc turniej skończyliśmy na drugim miejscu, poza trzecim miejscem w Czeskiej Lidze jest to jak do tej pory nasz największy sukces.

Łukasz Woźnica najlepszym zawodnikiem w Czeskiej Lidze!


W czwartek 28 maja rozpoczęły się zawody Play Off Czeskiej Ligi Unihokeja. Do rywalizacji przystąpiły najlepsze czeskie drużyny, oraz jedyna polska drużyna Wheel Wolf. Po zaciętej walce do półfinałów dostały się UNITED České Budějovice, oraz KAMAT Team Janské Lázně. Drużyny Wheel Wolf i SKV Praha ComAp miały już zapewniony udział w półfinałach ze względu na to, że w całym sezonie zajęły pierwsze dwa miejsca . 

W piątek 29 maja rozegraliśmy dwa mecze z drużyną UNITED i niestety w obydwu lepsi okazali się przeciwnicy . Graliśmy do dwóch wygranych meczów, więc mogliśmy się już pożegnać z marzeniami o złotym medalu (wyniki 1:3, 1:2). 

W sobotę zagraliśmy mecz o trzecie miejsce z drużyną SKV Praha ComAp, tym razem pokazaliśmy na co nas stać i pewnie wygraliśmy 5:1, tym samym zakończyliśmy rozgrywki z brązowym medalem. Ostatecznie w finale spotkały się drużyny Kamat oraz United i tym razem United okazał się lepszy miażdżąc przeciwnika 8:2. Wieczorem odbyło się uroczyste ogłoszenie wyników, oraz wręczenie nagród. 
Zostałem najlepszym graczem sezonu 2013/2014, jednak nie udałoby mi się tego osiągnąć bez wsparcia całej drużyny, wspólne treningi zaprocentowały. 

Łukasz Woźnica UNIHOC TEAM

Udany sezon Justyny Krzywak Unihoc Team

Rozgrywki w kategorii juniorek starszych zaczęłyśmy meczami grupowymi z Energą Olimpią Osową Gdańsk i UKS Junior Kębłowo. Odniosłyśmy 7 zwycięstw i 1 porażkę, co pozwoliło bez problemu dostać się do półfinału Mistrzostw Polski. W turnieju półfinałowym 2 spotkania wygraliśmy gładko z UKS Junior Kębłowo i UKS Ambra Ołtarzew Ożarów Mazowiecki kolejno 9-4 i 10-4. W ostatnim meczu przegrywając już 0-5, zebrałyśmy resztki sił i doprowadziłyśmy do remisu. Mecz zakończył się dopiero po serii rzutów karnych, w których okazałyśmy się silniejsze i tym samym zapewniłyśmy sobie finał z 1. miejsca. W ostatnim turnieju tego sezonu, w którym walczyłyśmy bezpośrednio o medale, mecze były bardzo wyrównane i o wygranej przeważnie decydowała jedna bramka. Wyjątkiem był nasz mecz z dziewczynami z Gdańska, w którym pokonałyśmy rywalki aż 9-2. Po dwóch dniach zmagań było wiadome, że niedzielne mecze rozstrzygną, która drużyna wywalczy złoto, a która brąz. W finałowym meczu zagrałyśmy z PUKS Trzebinia. Mecz był niezwykle wyrównany, sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, raz na prowadzenie wychodził PUKS, raz my. Ostatecznie na 2 minuty przed końcem Agata Arendarczyk strzeliła bramkę, która dała nam 1. Mistrzostwo Polski w tej kategorii. Bardzo dużym wzmocnieniem w tym roku były nasze najmłodsze zawodniczki z rocznika 2000. Odegrały bardzo dużą rolę w zdobycia tego Mistrzostwa. Często sprawiały wrażenie jakby to one były podstawowymi zawodniczkami tej drużyny. Uważam, że po dwóch z rzędu wicemistrzostwach, w końcu należał nam się tytuł mistrza.



W rundzie zasadniczej w kategorii seniorskiej zdobyłyśmy 19 pkt. co pozwoliło nam znaleźć się na 3. miejscu i w ćwierćfinale grać z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Mecze z UKS Multi-75 Killers Kraków nie były łatwe i po męczącej przeprawie pokonałyśmy je 7-5 i 8-7. W półfinale przyszło nam zmierzyć się, jak się okazało, z Wicemistrzem Polski, MMKS Podhale Nowy Targ. W pierwszym spotkaniu nie miałyśmy za wiele do powiedzenia i przeciwnik wypunktował nas 9-4. W drugim meczu postawiłyśmy na mocno cofniętą defensywę i kontrowanie przeciwnika. Uległyśmy i w tym spotkaniu, jednak postawiłyśmy wysoko poprzeczkę i przegrałyśmy jedynie 1-2. O brązowy medal w Super Finale grałyśmy z Szarotką Nowy Targ. Mimo, że po 1. tercji przegrywałyśmy 0-1, po ostrych reprymendach trenerów wzięłyśmy się w garść i po 29 minutach odskoczyłyśmy rywalkom na 4-1. Do końca kontrolowałyśmy przebieg spotkania i po ostatnim gwizdku mogłyśmy cieszyć się z 3. miejsca w Mistrzostwach Polski. Medal smakuje wyjątkowo, ponieważ jest naszym pierwszym w tej kategorii.



Sezon 2013/2014 był dla mnie bardzo udany. Zdobyłam dwa medale Mistrzostw Polski i dwukrotnie miałam okazję reprezentować Polskę na Mistrzostwach Świata. Niestety był to ostatni rok w juniorkach dlatego bardzo kibicuję moim młodszym koleżankom aby obroniły za rok tytuł mistrza kraju.

Justyna Krzywak Unihoc Team

Oliwia Ryszewska Mistrzynią Polski!

W miniony weekend tym razem w Mrzeżynie odbył się finał A juniorek młodszych. Wzięły w nim udział MLUKS Jedynka Trzebiatów, MMKS Podhale Nowy Targ, PUKS Trzebinia, UKS Wiatr Ludźmierz oraz Energa Olimpia Osowa Gdańsk. 

W pierwszym spotkaniu pewnie pokonałyśmy zespół z południa Polski, UKS Wiatr Ludźmierz wynikiem 8:2. Następny mecz był dużo trudniejszy. Po naprawdę ciężkiej walce do ostatnich sekund pokonałyśmy ubiegłoroczne mistrzynie kraju 2:1 i to na ich boisku. 

Drugiego dnia stoczyłyśmy ogromny bój z zespołem MMKS Podhale Nowy Targ. Przegrywałyśmy już 1:0 i 2:1, by ostatecznie doprowadzić do remisu 2:2, który dawał nam już co najmniej srebrne medale. 

Ostatni mecz rozegrałyśmy z drużyną PUKS Trzebinia, był to mecz o złoto. Naszej drużynie, aby sięgnąć po złoto wystarczył remis, a nasze przeciwniczki musiały wygrać. Przed meczem powiedziałyśmy sobie, że nie możemy zaprzepaścić takiej szansy i musimy WYGRAĆ ten mecz. I tak też się stało. Po ostatnim gwizdku na tablicy widniał wynik 4:0, a my skakałyśmy ze szczęścia, bo udało nam się zrealizować nasze wspólne marzenie, czyli zdobycie MISTRZOSTWA POLSKI!!!

P.S. Chciałabym podziękować całej mojej drużynie za zaangażowanie i ciężką pracę, a trenerom za tak dobre przygotowanie nas do tego turnieju!!!  

Oliwia Ryszewska UNIHOC TEAM

Łukasz Woźnica - UNIHOC TEAM PRO!

Czołowy zawodnik drużyny Wheel Wolf - Łukasz Woźnica dołączył do grona zawodników Unihoc Team! 

Łukasz od 3 lat występuje z drużyną w Czeskiej Lidze Unihokeja. Pierwszy rok był dla nich możliwością do zdobycia doświadczenia co wykorzystali w 100%. W kolejnym sezonie przestali być "chłopcami do bicia", a stali się jednym z najgroźniejszym rywalem dla pozostałych drużyn. Duża zasługa w tym Łukasza, który jest obecnie najlepiej punktującym zawodnikiem w całej lidze! 

Łukasz zagra kijem z nowej kolekcji Unihoc 2014/15 UNITY STL 26!

Maciej Sieńko - MISTRZ POLSKI JUNIORÓW STARSZYCH!

Turniej Mistrzostw Polski Juniorów Starszych już za nami. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z obrony tytułu. Po raz drugi z rzędu okazaliśmy się najlepszą ekipą w Polsce. Przed turniejem finałowym byliśmy stawiani w roli faworyta, co nie ułatwiało nam zadania. Presja była ogromna. Nikt z nas nie wiedział jak zaprezentujemy się przed własna publicznością na tak ważnej imprezie. Wiedzieliśmy tylko, że wszystkie drużyny są na wysokim poziomie a mecze będą bardzo wyrównane.

Przygotowywania do weekendowych zmagań trwały praktycznie cały sezon i myślę, że były one bardzo dobre. Piątkowe spotkanie z Siedlcem było bardzo ważne. Chcieliśmy od samego początku dobrze zacząć turniej i pokazać w jak dobrej dyspozycji jesteśmy. Pamiętaliśmy jednak, że to właśnie drużyna z Siedlca rok temu w finale urwała nam punkty. Spodziewaliśmy się bardzo wyrównanego i pełnego emocji spotkania. Byliśmy skoncentrowani i zmotywowani do walki. Taktyka jaką zastosował Absolwent nie "wypaliła". Grali oni swoją pierwszą piątką na naszą drugą formacje, bardzo wysokim pressingiem co miało wprowadzić zamęt w nasze szeregi. Myślę, że postawa naszej drugiej piątki na ten ruch była bardzo dobra. Może nie grali oni ładnych akcji, ale stwarzali podbramkowe sytuacje z czego padały bramki. Pierwsza piątka spokojnie punktowała przeciwnika po dobrych i szybkich akcjach. Rywale grali z kontry. Szkoda, że popełniliśmy tyle błędów w obronie a szczególnie po wcześniej wspomnianych kontrach rywali. Jak okazało się po całym turnieju, obrona szybkich kontrataków była naszym najsłabszym ogniwem. Mecz był bardzo wyrównany do końca drugiej tercji. Akcja za akcje, gol za gol. Bardzo fajne widowisko dla kibiców. W trzeciej tercji widać było, że nasz przeciwnik wyraźnie opadł z sił a my jeszcze bardziej przyspieszyliśmy grę. Więcej strzałów, piłka wędrowała z kija na kij coraz szybciej, pozwoliło nam to uzyskać bezpieczną przewagę do końca spotkania i spokojnie kontrolować mecz. Pod koniec trzeciej tercji i naszej dominacji zwolniliśmy tempo aby oszczędzać siły przed kolejnymi spotkaniami.

Sobotni pojedynek można określić mianem klasyka. Kibice w tym sezonie już pięciokrotnie mogli oglądać spotkania między Zielonką a Łochowem. Wszystkie te mecze padły naszym łupem w bardzo dobrym stylu. Może to sprawiło, że poczuliśmy się z byt pewnie co było wielkim błędem. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że w tym sezonie nie mieliśmy praktycznie słabego meczu a jak wiadomo każdej drużynie owy taki zawsze się zdarza. To nas trochę martwiło. Pierwsza tercja była dla nas bardzo dobra. Prowadziliśmy 2-0 i spokojnie "graliśmy swoje". Łochów jak we wszystkich poprzednich spotkaniach grał bardzo nisko w obronie i wyprowadzał nieliczne kontrataki. Niepotrzebnie straciliśmy głupią bramkę do szatni po prostym błędzie. W drugiej tercji straciliśmy aż pięć bramek. Gra w osłabieniu nie była naszą mocną stroną w tym meczu. Każda kara wiązała się ze straconą bramką. Popełnialiśmy kolejne drastyczne błędy przy kontrach rywali. My konsekwentnie graliśmy swoje. Piłka wędrowała po obwodzie i ciężko było rozegrać dobrą akcję gdyż Łochów grał bardzo nisko i dobrze się przesuwał. Szkoda, że już wtedy nie przyspieszyliśmy naszej gry co pozwoliłoby na odskoczenie od rywala i kontynuowanie naszej taktyki. Bramka straty przed trzecią tercją nie ułatwiała nam zadania. Wiedzieliśmy, że musimy szybko odrobić jednobramkową stratę. Może druga tercja w naszym wykonaniu nie była zbyt dobra ale w trzeciej widać było naszą pełną dominację. Graliśmy szybko, więcej biegaliśmy czego zabrakło w poprzedniej odsłonie. Oddawaliśmy bardzo dużo strzałów lecz znakomicie spisywał się ich bramkarz. Z każdą minutą widać było obijanie słupków, broniących zawodników Olimpii lub "golkeepera" gości z czego byliśmy zadowoleni, ponieważ wiedzieliśmy, że "bramka wisi w powietrzu". Zdawaliśmy sobie sprawę, że Łochów popełnia prosty błąd. Zamiast kontynuować swoją "grę" z drugiej tercji która przysparzała nam wielu problemów, liczyli na to, że dowiozą wynik gdy cofną się jeszcze niżej. A ich gra w ataku miała na celu chwilowe przetrzymanie piłki za swoją bramką i późniejsze posłanie jej jak najdalej od własnej bramki, w celu urwania kilku sekund. Bramka na którą się zanosiło padła w 58.39 min meczu. Każda drużyna ma swój charakter i wolę walki, jednak moim zdaniem to właśnie w takich spotkaniach i momentach można mówić o charakterze drużyny. Pokazaliśmy, że zawsze gramy do końca a nasza ekipa ma wspaniały charakter i wolę walki, którą udowodniliśmy w tym spotkaniu. Po zdobyciu wyrównującej bramki radość była ogromna i już wtedy wiedzieliśmy, że wygramy ten mecz w czasie regulaminowym lub w dogrywce. W ostatnich sekundach mieliśmy jeszcze dwie bardzo dobre sytuacje lecz w jednej zespół z Łochowa został uratowany przez słupek a w drugiej piłka minęła bramkę dosłownie o centymetr. W dogrywce Łochów grał w osłabieniu co ułatwiło nam sytuacje. Zawodnicy Olimpii byli pewni, że akcje w "zamku" naszego zespołu będzie kończył Michał gdyż dysponuje on najlepszym strzałem. Ewidentnie odcinali nam prawą stronę. Szybka wymiana piłki oraz markowanie strzałów przez Michała było idealnym rozwiązaniem. Po dalszej wymianie podań i krosowym podaniu z prawej strony na odsłoniętą lewą było już wiadome, że to my wygramy ten mecz. Owczarczyk umieszcza piłkę do pustej bramki. Wszystko trwało zaledwie 42 sekundy. Radość z wygranej była ogromna. Wspaniały mecz dla kibiców, pełny walki, zaangażowania i determinacji. Co do sytuacji mniej związanych ze sportem nie chcę się wypowiadać, przytoczę tylko słowa pewnego człowieka, które kiedyś usłyszałem. "Jeżeli nic nie pokazujesz na boisku, jesteś słaby, nie masz żadnych argumentów ani pomysłu na grę, rywal jest od ciebie ewidentnie lepszy to zawsze będziesz szukał wytłumaczenia. Szkoda tylko, że nie próbujesz znaleźć winy w swoim postępowaniu. Może wystarczy obejrzeć się za siebie i dobrze się zastanowić a nie szukać wytłumaczenia w czymś lub kimś?"

Na niedzielne spotkanie czekaliśmy cały sezon. Mecz o Mistrzostwo Polski z Babimostem. To właśnie tylko ten zespół mógł nam odebrać mistrzowską koronę. Łochów ponosząc porażkę z Siedlcem nie liczył się już w walce o złoto. Wszystko miało się rozstrzygnąć między nami. Pełne skupienie i determinacja. Chyba jeszcze nigdy nie byliśmy tak zdeterminowani przed meczem. Przed spotkaniem przy bramce padły słowa "Jest to ostatni mecz sezonu, dajmy z siebie wszystko, bawmy się grą i zróbmy to dla swojej satysfakcji oraz dla naszych wspaniałych kibiców." Babimost nie był nam dobrze znany. Nie graliśmy nigdy ze sobą, mieliśmy tylko okazję widzieć poszczególnych zawodników na kadrze juniorów w Zielonce. Patrząc po wynikach uzyskanych w sezonie przez naszych rywali, mogliśmy spodziewać się bardzo wyrównanego i stojącego na wysokim poziomie meczu. Nie myliliśmy się. Mimo szybko straconej bramki to my prowadziliśmy grę. Babimost tak jak pozostałe drużyny grał bardzo nisko w obronie licząc na kontrataki i szybkich zawodników z przodu. W poprzednich spotkaniach ta taktyka wychodziła im bardzo dobrze. Szybko odrobiliśmy straty i objęliśmy prowadzenie. Graliśmy bardzo mądrze. Szybko wymienialiśmy podania, bardzo dużo biegaliśmy i oddawaliśmy wiele celnych strzałów. Mecz był pod naszą pełną kontrolą. Widać było, że zawodnikom z Babimostu brakuje ogrania w seniorskiej kategorii. Strzelając bramkę na 6:3 wiedzieliśmy już, że kolejny tytuł Mistrza Kraju trafi do nas. Po końcowym gwizdku nasza radość nie miała końca. Szampan, medale i nagrody indywidualne były tylko miłym dodatkiem do wspaniałego świętowania sukcesu jakiego dokonał nasz zespół. Cel który postawiliśmy sobie przed sezonem został osiągnięty. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty i w 100% zasłużyliśmy na Mistrzostwo Polski. Myślę, że jako zespół prezentujemy bardzo wysoki poziom, mamy bardzo dobry pomysł na grę i styl który jest bardzo ważny, a którego zabrakło dla niektórych ekip. Posiadamy charakter i wolę walki nad którymi pracowaliśmy bardzo długo. Jako jedyny zespół przez cały sezon graliśmy wychodząc na przeciwnika bardzo wysoko co pokazuje jak bardzo dobrze byliśmy przygotowani. Nasza motoryka była na bardzo wysokim poziomie z czego też jestem bardzo zadowolony. W naszym zespole widać było ogranie w seniorskiej kategorii oraz doświadczenie jakie tam zdobyliśmy. Cieszy mnie bardzo dobra gra obu formacji czego brakowało w poprzedniej części sezonu.

Co do swojego występu, uważam, że był dobry. Szkoda, że to już koniec sezonu a dla niektórych, koniec zmagań w tej kategorii. Stworzyliśmy bardzo dobrą ekipę na boisku jak i poza nim, ekipę z charakterem i wspaniałą atmosferą. Dziękuje wszystkim chłopakom za poświęcenie i zaangażowanie przez cały sezon oraz za wspólny sukces jakiego dokonaliśmy razem. Mam nadzieję, że w następnym sezonie będą prezentować taki sam poziom i powalczą o trzeci tytuł z rzędu. Dziękuje również wspaniałej zielonkowskiej publiczności za tak liczną obecność na naszych meczach w całym sezonie jak i w finale. Za wsparcie, dobre słowo oraz za wiarę w trudnych momentach. Teraz czas na krótki odpoczynek i świętowanie Mistrzowskiego Tytułu. Krótki bo już w maju czeka nas walka o Tytuł Mistrza Polski w kategorii Seniorów z Szarotką Nowy Targ.

A teraz: "MISTRZ MISTRZ ZIELONKA!!!

Sebastian Kwak (Szarotka Nowy Targ) w finale Mistrzostw Polski!

Półfinał bardzo zacięty, nikt nie odpuszczał, walka do samego końca. Tak jak mówiłem, że jeszcze pokażemy na co nas stać i że będziemy w stanie zagrać o najwyższe podium:) Bardzo cieszy postawa wszystkich zawodników bo widać było, że zależy im na wygraniu. Martwi fakt, że okupiliśmy to kilkoma kontuzjami, mam nadzieję, że do 17 maja cała drużyna będzie w pełni sił. po pierwszym meczu nikt nie wierzył w niespodziankę ulegliśmy drużynie Górali jak to w ostatnim czasie bywało. W drugim meczu My tak naprawdę nie mieliśmy nic do stracenia zagraliśmy więc na luzie i  to co umiemy najlepiej a przede wszystkim realizowaliśmy cele taktyczne w stu procentach. Im bliżej było końca spotkania tym bardziej wierzyliśmy w to że jesteśmy w stanie wygrać z odwiecznym rywalem. Minutę przed końcowym gwizdkiem ściągneliśmy bramkarza i wprowadziliśmy do pola 6, co zaowocowało bramką dającą wyrównanie. po zaledwie 15 sekundach od wyrównania Dziurdzik z połowy pokonał Pawlika i wiedzieliśmy, że już nam w tym meczu nic nie zagrozi i że w końcu szczęście nam przypisało. W trzecim meczu od samego początku drużyny grały cofnięte na swojej połowie czekając na błąd przeciwnika i przeprowadzenie szybkiej kontry. po dwóch tercjach wynik był remisowy. W 3 dostaliśmy szybką bramkę i znów powtórzył się scenariusz z poprzedniego meczu, na szczęście szybko doprowadziliśmy do remisu aby ostatecznie wygrać. Myślę, że w Szarotce nie było jednostki, która była najlepszym zawodnikiem meczu bo cały zespół zasłużył na to miano. Teraz czekamy na finał, gdzie zagramy z Zielonką, zdajemy sobie sprawę, że to będzie naprawdę ciężka przeprawa ale cel mamy jeden wrócić na fotel lidera po tak długiej przerwie. Damy z siebie wszystko tak żeby nikt nie odmówił nam waleczności:) 
Sebastian Kwak Unihoc Team