Buty UNIHOC

zobacz w katalogu już dziś. Wkrótce w sprzedaży!

Torby i akcesoria

Kolekcja dla bramkarzy UNIHOC SUMMIT

Tylko u nas świąteczne życzenia od Maćka :)

Weekendowe spotkania w Tychach z miejscowym Pionierem nie były dla nas udane. Po raz kolejny w tym sezonie nasza gra wyglądała bardzo słabo. Z poprzednich lat doskonale wiedzieliśmy jak ciężkim terenem są Tychy i jak trudno się tam gra. Spodziewaliśmy się dużo walki i twardej gry, której nie zabrakło w obu odsłonach. Sala nie sprzyja zespołom grającym technicznie a myślę, że my takim jesteśmy. Nasz skład uległ poważnym zmianom, kontuzje oraz sprawy osobiste wykluczyły paru czołowych zawodników co mocno nas osłabiło. Już teraz mogę powiedzieć, że zastępujący ich młodzi zawodnicy spisali się znakomicie, co bardzo cieszy.

Pierwsza tercja sobotniego spotkania w naszym wykonaniu była dramatyczna. Osobiście, nie pamiętam  tak słabej odsłony. Chodź prowadziliśmy grę i mieliśmy posiadanie piłeczki to po dwudziestu minutach schodziliśmy do szatni z dwoma bramkami w „plecy”. Graliśmy ospale, chaotycznie a nasze akcje były nieprzemyślane. Chcieliśmy jak najszybciej odrobić straty co było wielkim błędem. Niedokładne podania, wiele strat w środku pola i brak skuteczności, tak wyglądały kolejne minuty meczu. Rywal w obronie grał bardzo nisko a nasze wolne akcje oraz nieskończone rozgrywanie piłki nie dawały nam klarownych sytuacji bramkowych. Trzecia tercja była najlepsza w naszym wykonaniu. Choć trochę przyspieszyliśmy swoją grę i oddawaliśmy więcej strzałów. Gospodarze opadli z sił dzięki czemu na placu gry zrobiło się więcej miejsca a nasze strzały nie były już tak dobrze blokowane przez zawodników Pioniera. Wygraliśmy bardzo trudne spotkanie, pokazaliśmy charakter i wolę walki. Taki mecz był dla naszego zespołu bardzo potrzebny. Myślę, że zaistniała sytuacja otrząśnie nas i weźmiemy do siebie takie aspekty jak frekwencja na treningach czy dalsza praca nad sobą. Myślimy chyba, że tytuł Mistrza Polski sam się obroni. Nic bardziej mylnego. Mam nadzieję, że skorzystamy z tej dobrej lekcji.

Do niedzielnego meczu nie mam większych zastrzeżeń. Może nie graliśmy idealnie ale na pewno
lepiej niż w sobotę. Mimo iż początek spotkania był podobny do poprzedniego ( straciliśmy bramkę w niecałą minutę ), to szybko potrafiliśmy się podnieść i uzyskać sporą przewagę. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 7:1 co ustawiło mecz. Graliśmy szybciej, dokładniej i bez niepotrzebnego pośpiechu. Wyciągnęliśmy wnioski i to cieszy. Więcej ruchu na boisku i płynna wymienność pozycji poskutkowała kolejnymi bramkami. Spotkanie przebiegało po naszej myśli, kontrolowaliśmy grę a gospodarze stwarzali nieliczne kontry na które także znaleźliśmy sposób. Więcej strzałów i dobra skuteczność pozwoliła nam uzyskać dwucyfrowy wynik. Szkoda, że w trzeciej tercji nie kontynuowaliśmy tego co wychodziło znakomicie. Rozpoczęły się indywidualne akcje, wdarło się rozluźnienie a koncentracja spadła. Gra niebyła już w naszym wykonaniu taka szybka i płynna. Wynik mógł oscylować w okolicach 20, trudno sami jesteśmy sobie winni.

Ogółem myślę, że mecze z Pionierem były dla naszego zespołu ciekawą przeprawą oraz dobrą lekcją. Forma nie jest najwyższa i doskonale o tym wiemy. Mam tylko nadzieję, że gdy sezon wkroczy w decydującą fazę to będziemy do niej dobrze przygotowani oraz damy z siebie wszystko. Każdy z zawodników wie na co go stać oraz jakim potencjałem dysponuje cała drużyna. Trzeba to wykorzystać do obrony tytułu a zadanie nie jest proste. Mam nadzieję, że razem po raz kolejny osiągniemy sukces.

Z okazji zbliżających się świąt chciałbym wszystkim kibicom oraz zawodnikom życzyć Wszystkiego Najlepszego, Radosnego Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.  

Podział punktów z Energą - Karolina Dutkiewicz

Mecze pomimo braku kompletu punktów można zaliczyć jak najbardziej do udanych. Zarówno jeden jak i drugi zespól zaprezentował się z dobrej strony. Nasza gra w końcu zaczęła się kleić i wszystko zaczyna odpowiednio funkcjonować. Nadal sporym problemem jest skuteczność, która powinna być zdecydowanie lepsza. Jeżeli chcemy myśleć o zwycięstwach to musimy wykorzystywać stuprocentowe sytuacje jakie sobie stwarzamy. Natomiast dużym plusem jest postawa młodych dziewczyn, których forma i umiejętności są coraz lepsze :)

Maciek Sieńko (MUKS Zielonka) zagra w turnieju finałowym Pucharu Europy!

Eliminacje do Pucharu Europy były dla nas bardzo udane. Do samego turnieju przygotowywałem się indywidualnie od początku lipca. Z drużyną treningi wznowiliśmy w sierpniu. Zaangażowania i chęci nie brakowało, każdy był ciekawy jak ułoży się dla nas cała impreza. Nowe doświadczenie i debiut w Europie przynosiły wiele niepewności i znaków zapytania, co do naszej formy oraz do poziomu jaki polski zespół prezentuje w Europie. Nigdy nie widzieliśmy przeciwników. Nie byliśmy pewni dobrej dyspozycji z ubiegłego sezonu, co zwiększało poziom niepewności. 

W pierwszym meczu przyszło nam się zmierzyć z Holendrami. Początek spotkania był wymarzony. Szybko strzelone  bramki ustawiły nam mecz. Graliśmy piłką a nieliczne kontry rywali nie mogły nam zrobić wiele złego. Pod koniec spotkania koncentracja znacznie spadła. Myślę, że spowodowane było to dużą przewagą bramkową. Niepotrzebnie i w głupi sposób straciliśmy parę bramek. 

Czwartkowy mecz z Włochami przebiegał po naszej myśli. Może nie zdobyliśmy szybko bramek i nie wypracowaliśmy bezpiecznej przewagi bramkowej w pierwszej tercji lecz to my mądrze prowadziliśmy grę. Brakowało strzałów. Jeżeli już były to szwankowała skuteczność. W kolejnych minutach nasza gra przyniosła skutek i mecz zakończył się dobrym wynikiem 9:0. 

Sobotnie spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie z powodu dwóch rzeczy. Po pierwsze, wygrana daje nam prawie 100% pewności, że zagramy w norweskim finale a po drugie, na bramce rywali pomiędzy słupkami broni nasz były zawodnik i dobry znajomy Krzysiek. Grali bardzo nisko w obronie. Ciężko było coś rozegrać w środku. Posiadanie piłki po naszej stronie było ogromne. Oddawaliśmy sporo strzałów które były dobrze blokowane a jeżeli już zmierzały w światło bramki to dobrze bronił Krzysiek. Uzyskana przewaga wydawała się bezpieczna. Niestety głupie błędy poważnie skomplikowały nam mecz i z kilku bramkowej przewagi zostało tylko jedne oczko. Niepotrzebne nerwy i nieporozumienia nie pomagały w powrocie do dobrego rozgrywania i strzelania bramek. W czasie przerwy znacznie poukładaliśmy grę i wyjaśniliśmy boiskowe niedomówienia co na początku trzeciej tercji szybko przyniosło rezultaty. W kolejnych minutach meczu to my ponownie przejęliśmy pałeczkę. Akcje przynosiły bramki a nasza gra wyglądała coraz lepiej. Przyzwoity wynik oraz dobra dyspozycja w trzeciej tercji bardzo nas cieszy. Mecz z Londyńczykami był fajnym widowiskiem dla kibiców w którym można było oglądać sporo zmian sytuacji. Były nerwy, ostra gra i dużo bramek co najbardziej podoba się publiczności. Taki mecz był potrzebny dla naszego zespołu. Kolejne cenne doświadczenie. 

Początek niedzielnego spotkania z Paryżem był dla nas niezłym budzikiem. Szybko stracone bramki po poważnych błędach nie wróżyły dobrze. Prowadziliśmy grę lecz bardzo statycznie a ruchu bez piłki nie było w ogóle. Kontry przeciwników sprawiały nam wiele kłopotu. Początek nie wyglądał ciekawie a szczególnie nasza gra. Trudno mi powiedzieć co się stało ale w porównaniu do pozostałych spotkań turnieju wyglądaliśmy bardzo słabo. Szczególnie z powodu braku ruchu bez piłki. W pozostałej części spotkania było już lepiej. Odrobiliśmy trzy bramkową stratę i powiększyliśmy nasze konto, uzyskując bezpieczną przewagę. Środek pola był bardzo zagęszczony co zmuszało nas do rozgrywania piłki po obwodzie. Oddawaliśmy bardzo mało strzałów a nasze akcje były czasami za bardzo koronkowe. Wyrównany mecz, stojący na wysokim poziomie. Dobre widowisko zakończyło się dla nas pomyślnie tak jak cały turniej. Pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony. 

Organizacja, moim zdaniem stała na bardzo dobrym poziomie a nasza gra była dobra. Nie spodziewałem się, że po tak długiej przerwie rozegramy tak dobre spotkania. Dużym plusem naszej drużyny było przygotowanie fizyczne. Na tle innych zespołów wyglądaliśmy bardzo dobrze. Co do rozgrywania i gry, nie mam większych zastrzeżeń. Czasami było zbyt wolno i statycznie, ale szybko potrafiliśmy nad tym zapanować. Kolejny plus to bardzo wysoka gra w obronie. Sporą część wszystkich spotkań graliśmy na całe boisko co przynosiło rezultaty w postaci oddania piłki przez rywali "za darmo". Podczas zeszłego sezonu mieliśmy bardzo poważne problemy z szybkimi i równymi zmianami. W ostatnich trzech meczach uległo to zmianie, co bardzo cieszy. W ostatnich odsłonach spotkań przy dobrym wyniku staraliśmy się grać na trzy piątki. Pozwoliło to na ogranie się i "łapanie" cennego doświadczenia dla młodszych zawodników, którzy na tle rywali wypadli bardzo dobrze. Dużo walki, nikt nie odpuszczał co mogło się podobać. W całym turnieju straciliśmy 14 bramek, myślę, że to dobry wynik. Nasze rozwiązania gry w obronie sprawdziły się bardzo dobrze z czego jesteśmy zadowoleni. To samo możemy powiedzieć o grze w ataku. Gdyby nie kilka błędów byłoby naprawdę fajnie. 40 bramek na naszym koncie i komplet punktów pokazuje, że to my byliśmy zespołem który dominował na tym turnieju w rozgrywaniu piłeczki i kończeniu akcji. 

Całe Eliminacje uważam za bardzo udane. Awans i gra która się podoba dobrze świadczy o naszym zespole. Przed nami kolejne ciężkie zadanie. Finał w Norwegii, obsadzony znakomitymi drużynami. Nasze przygotowania po awansie nie uległy jakiejś poważnej zmianie. Trenujemy normalnie. W turnieju finałowym nie będzie nam można odmówić chęci i woli walki o jak najlepszy wynik, tak jak to miało miejsce na Eliminacjach. Wynik jaki uzyskamy jest ważny ale ważniejsze jest to, że w przeciągu krótkiego czasu po raz kolejny spełniamy swoje marzenia związane z tą dyscypliną sportu. 

Dziękujemy sponsorom, wolontariuszom zaangażowanym w imprezę i wszystkim organizatorom. Wielki szacunek i podziękowania należą się naszej wspaniałej publiczności która wypełniała halę po brzegi. Dziękujemy za wspaniały doping. Trzymajcie kciuki podczas finałowych spotkań! Pozdrawiam! :)

Maciek Sieńko


Praski sukces Team Wheel Wolf!

Tydzień temu odbyły się coroczne międzynarodowe rozgrywki unihokeja w czeskiej Pradze "Prague Wheel Open". W tym roku poza polskim zespołem zjawiły się również dwie drużyny holenderskie, szwedzkie, szwajcarskie oraz pięć zespołów gospodarzy turnieju, w sumie okrągła dziesiątka. 

Drużyny zostały podzielone na dwie grupy. Po ciężkich bojach udało nam się zakwalifikować do ćwierćfinałów, gdzie natrafiliśmy na dobrze nam znany czeski zespół TJ Tatran Střešovice. Po stracie jednego gola w pierwszej tercji dopiero w trzeciej odrobiliśmy straty, aby skończyć z pewną wygraną 4:2. W ten sposób dostaliśmy się do półfinałów gdzie trafiliśmy na ubiegłorocznego zwycięzcę PWO szwedzki zespół Nacka HI. W fazie grupowej spotkaliśmy się z tą drużyną przegrywając 1:2, jednak w półfinale zrewanżowaliśmy się za wcześniejszą porażkę i ku zaskoczeniu wszystkich wygraliśmy 2:1. Biorąc pod uwagę, że drużyna ta w swoim kraju jest bezwzględnym faworytem i od 10 spotkań nie przegrała żadnego meczu, zwycięstwo smakowało jeszcze bardziej. :) W finale zmierzyliśmy się z tegorocznym zwycięzcą Czeskiej Ligii Unihokeja FBC UNITED ČB, niestety powtórzył się scenariusz z play off 2014 i tym razem Wheel Wolf uległ Czechom 3:1. 

Tak więc turniej skończyliśmy na drugim miejscu, poza trzecim miejscem w Czeskiej Lidze jest to jak do tej pory nasz największy sukces.

Łukasz Woźnica najlepszym zawodnikiem w Czeskiej Lidze!


W czwartek 28 maja rozpoczęły się zawody Play Off Czeskiej Ligi Unihokeja. Do rywalizacji przystąpiły najlepsze czeskie drużyny, oraz jedyna polska drużyna Wheel Wolf. Po zaciętej walce do półfinałów dostały się UNITED České Budějovice, oraz KAMAT Team Janské Lázně. Drużyny Wheel Wolf i SKV Praha ComAp miały już zapewniony udział w półfinałach ze względu na to, że w całym sezonie zajęły pierwsze dwa miejsca . 

W piątek 29 maja rozegraliśmy dwa mecze z drużyną UNITED i niestety w obydwu lepsi okazali się przeciwnicy . Graliśmy do dwóch wygranych meczów, więc mogliśmy się już pożegnać z marzeniami o złotym medalu (wyniki 1:3, 1:2). 

W sobotę zagraliśmy mecz o trzecie miejsce z drużyną SKV Praha ComAp, tym razem pokazaliśmy na co nas stać i pewnie wygraliśmy 5:1, tym samym zakończyliśmy rozgrywki z brązowym medalem. Ostatecznie w finale spotkały się drużyny Kamat oraz United i tym razem United okazał się lepszy miażdżąc przeciwnika 8:2. Wieczorem odbyło się uroczyste ogłoszenie wyników, oraz wręczenie nagród. 
Zostałem najlepszym graczem sezonu 2013/2014, jednak nie udałoby mi się tego osiągnąć bez wsparcia całej drużyny, wspólne treningi zaprocentowały. 

Łukasz Woźnica UNIHOC TEAM

Udany sezon Justyny Krzywak Unihoc Team

Rozgrywki w kategorii juniorek starszych zaczęłyśmy meczami grupowymi z Energą Olimpią Osową Gdańsk i UKS Junior Kębłowo. Odniosłyśmy 7 zwycięstw i 1 porażkę, co pozwoliło bez problemu dostać się do półfinału Mistrzostw Polski. W turnieju półfinałowym 2 spotkania wygraliśmy gładko z UKS Junior Kębłowo i UKS Ambra Ołtarzew Ożarów Mazowiecki kolejno 9-4 i 10-4. W ostatnim meczu przegrywając już 0-5, zebrałyśmy resztki sił i doprowadziłyśmy do remisu. Mecz zakończył się dopiero po serii rzutów karnych, w których okazałyśmy się silniejsze i tym samym zapewniłyśmy sobie finał z 1. miejsca. W ostatnim turnieju tego sezonu, w którym walczyłyśmy bezpośrednio o medale, mecze były bardzo wyrównane i o wygranej przeważnie decydowała jedna bramka. Wyjątkiem był nasz mecz z dziewczynami z Gdańska, w którym pokonałyśmy rywalki aż 9-2. Po dwóch dniach zmagań było wiadome, że niedzielne mecze rozstrzygną, która drużyna wywalczy złoto, a która brąz. W finałowym meczu zagrałyśmy z PUKS Trzebinia. Mecz był niezwykle wyrównany, sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, raz na prowadzenie wychodził PUKS, raz my. Ostatecznie na 2 minuty przed końcem Agata Arendarczyk strzeliła bramkę, która dała nam 1. Mistrzostwo Polski w tej kategorii. Bardzo dużym wzmocnieniem w tym roku były nasze najmłodsze zawodniczki z rocznika 2000. Odegrały bardzo dużą rolę w zdobycia tego Mistrzostwa. Często sprawiały wrażenie jakby to one były podstawowymi zawodniczkami tej drużyny. Uważam, że po dwóch z rzędu wicemistrzostwach, w końcu należał nam się tytuł mistrza.



W rundzie zasadniczej w kategorii seniorskiej zdobyłyśmy 19 pkt. co pozwoliło nam znaleźć się na 3. miejscu i w ćwierćfinale grać z teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Mecze z UKS Multi-75 Killers Kraków nie były łatwe i po męczącej przeprawie pokonałyśmy je 7-5 i 8-7. W półfinale przyszło nam zmierzyć się, jak się okazało, z Wicemistrzem Polski, MMKS Podhale Nowy Targ. W pierwszym spotkaniu nie miałyśmy za wiele do powiedzenia i przeciwnik wypunktował nas 9-4. W drugim meczu postawiłyśmy na mocno cofniętą defensywę i kontrowanie przeciwnika. Uległyśmy i w tym spotkaniu, jednak postawiłyśmy wysoko poprzeczkę i przegrałyśmy jedynie 1-2. O brązowy medal w Super Finale grałyśmy z Szarotką Nowy Targ. Mimo, że po 1. tercji przegrywałyśmy 0-1, po ostrych reprymendach trenerów wzięłyśmy się w garść i po 29 minutach odskoczyłyśmy rywalkom na 4-1. Do końca kontrolowałyśmy przebieg spotkania i po ostatnim gwizdku mogłyśmy cieszyć się z 3. miejsca w Mistrzostwach Polski. Medal smakuje wyjątkowo, ponieważ jest naszym pierwszym w tej kategorii.



Sezon 2013/2014 był dla mnie bardzo udany. Zdobyłam dwa medale Mistrzostw Polski i dwukrotnie miałam okazję reprezentować Polskę na Mistrzostwach Świata. Niestety był to ostatni rok w juniorkach dlatego bardzo kibicuję moim młodszym koleżankom aby obroniły za rok tytuł mistrza kraju.

Justyna Krzywak Unihoc Team

Oliwia Ryszewska Mistrzynią Polski!

W miniony weekend tym razem w Mrzeżynie odbył się finał A juniorek młodszych. Wzięły w nim udział MLUKS Jedynka Trzebiatów, MMKS Podhale Nowy Targ, PUKS Trzebinia, UKS Wiatr Ludźmierz oraz Energa Olimpia Osowa Gdańsk. 

W pierwszym spotkaniu pewnie pokonałyśmy zespół z południa Polski, UKS Wiatr Ludźmierz wynikiem 8:2. Następny mecz był dużo trudniejszy. Po naprawdę ciężkiej walce do ostatnich sekund pokonałyśmy ubiegłoroczne mistrzynie kraju 2:1 i to na ich boisku. 

Drugiego dnia stoczyłyśmy ogromny bój z zespołem MMKS Podhale Nowy Targ. Przegrywałyśmy już 1:0 i 2:1, by ostatecznie doprowadzić do remisu 2:2, który dawał nam już co najmniej srebrne medale. 

Ostatni mecz rozegrałyśmy z drużyną PUKS Trzebinia, był to mecz o złoto. Naszej drużynie, aby sięgnąć po złoto wystarczył remis, a nasze przeciwniczki musiały wygrać. Przed meczem powiedziałyśmy sobie, że nie możemy zaprzepaścić takiej szansy i musimy WYGRAĆ ten mecz. I tak też się stało. Po ostatnim gwizdku na tablicy widniał wynik 4:0, a my skakałyśmy ze szczęścia, bo udało nam się zrealizować nasze wspólne marzenie, czyli zdobycie MISTRZOSTWA POLSKI!!!

P.S. Chciałabym podziękować całej mojej drużynie za zaangażowanie i ciężką pracę, a trenerom za tak dobre przygotowanie nas do tego turnieju!!!  

Oliwia Ryszewska UNIHOC TEAM